Mui Ne czyli wietnamski Władek

Nadmorski kurort położony 3 godziny drogi od południowej stolicy kraju. Wioska rybacka, która obrosła luksusowymi hotelami i budżetowymi pensjonatami. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Wietnamskie restauracje z owocami morza, które wybiera się wprost z akwariów z tańczącymi ślimakami, homarami i strzępielami. Salony masażu urządzone w przerobionych na SPA garażach, za 10 dolarów za godzinę. Sklepy zapraszające klientów rosyjskimi reklamami. Witajcie w Mui Ne, które żyje od weekendu do weekendu z korporacyjnych imprez i mieszkańców Sajgonu wypadających tu poimprezować.

Zimowa stolica kajta

Gdy w Europie zima zatruwa ludziom życie, do Mui Ne ściągają tłumy kitesurferów skuszone legendarnymi wiatrami, które wieją tutaj z siłą od 15 do 25 węzłów, od listopada do marca. W tym sezonie było inaczej, wiatry nie dopisały i nomadzi kajta przenieśli się do położonego 150 km na północ Phan Rang (o Lagunie My Hoa Phan Rang piszę w poprzednim poście). Szkoły kajta rozlokowane są na centralnej plaży Ham Tien, przy której znajduje się większość luksusowych resortów Mui Ne. Jedną z bardziej znanych szkół tutaj jest C2Sky. W tym sezonie szkołę na Ham Tiem otworzył, Phi legendarny kitesurfer i odkrywca Laguny My Hoa, (który od lat prowadzi Phi Kite School w Phan Rang). Szkół kite w Ham Tien jest znacznie więcej – stare się zamykają, a na ich miejsce powstają nowe

Drugą kite surferską plażą jest Malibu (w rejonie resortu Pandanus, na północ od rybackiej wioski) – tutaj też działa kilka szkół kajta.

Problem jednak w tym, że Mui Ne jest fantastycznym miejscem dla tych którzy umieją już latać na kajcie, ale nie za dobrze się sprawdza jako miejsce do jego nauki.

W zimie, gdy wieje pasat obie kajtowe plaże mają spore fale przyboju, które utrudniają początkującym starty na wodzie. Poza tym Mui Ne ma głęboką wodę tuż przy samym brzegu, więc wszystkie podstawowe ćwiczenia na kajcie trzeba wykonywać pływając w otwartym morzu. Znacznie lepsza do nauki kajta jest pływowa laguna My Hoa, w której głębokość wody nie przekracza jednego metra.

Poza tym, Mui Ne potrafi być w sezonie bardzo zatłoczone. Reguły ruchu wypracowane przez IKO (międzynarodową organizację kitesurfingu) nie do końca tutaj się przyjęły, więc w wodzie panują zwykle zasady, kto silniejszy, ten ma pierwszeństwo. Sama zaczynałam przygodę z kajtem w Mui Ne, a potem przeniosłam się do Pha Rang. Teraz zrobiłabym to w odwrotnej kolejności.

Od dwóch lat Mui Ne jest też lokalną stolicą nowego wodnego sportu czyli wingfoilingu – możecie o tym przeczytać w moim poprzednim poście – „Wingfoiling w Wietnamie”.

Mała Moskwa na naleśnikowym szlaku

Zima to też czas kiedy do Mui Ne ściągają zachodni backpackersi przemierzający południowo azjatycki „szlak naleśnikowy” (nazwa wzięła się od miejsc serwujących śniadaniowe banana pancakes). Mui Ne ma dokładnie to, czego szuka się w takich podróżach – złote plaże pod palmami, tanie noclegi w lokalnych pensjonatach i szeroką ofertę niedrogich nadbrzeżnych barów i restauracji. 

Do Mui Ne od lat ściągają też Rosjanie, żeby przezimować i doczekać powrotu wiosny, a ostatnio też po to żeby nie trafić na linię frontu. Wielu z nich osiedla się w Mui Ne na stałe.

Kurort ma sporą rosyjskojęzyczną społeczność, rosyjskie restauracje, bary, szkoły kajta, zespoły muzyczne rosyjskich kucharzy sprzedających barszcz, pierogi, kiszoną kapustę i bliny.

Moje znajome Rosjanki pozakładały lokalne biznesy – od salonów manikiuru do impresariatu dla utalentowanej rosyjskiej skrzypaczki występującej na lokalnych korpo imprezach.

Z mieszkaniem w Mui Ne czy to na stałe czy na kilka zimowych miesięcy nie ma problemu – ekspaci wynajmują lokalne domy w wiosce albo apartamenty w kondominiach takich jak Ocean Vista czy Mandala. Rynkiem rządzą najemcy, podaż jest ogromna i na każdą kieszeń (średnio od 200 do 800 USD za miesiąc).

W Mui Ne każdy znajdzie to czego szuka. Luksusowe tropikalne resorty, zatopione w tropikalnej roślinności, przy głównej plaży (moim ulubionym jest butikowy Sailing Club). Tanie pensjonaty w rybackiej wiosce.

Zachody słońca pod palmami – najładniej wyglądają z nadmorskiej promenady koło Eva Hut.

Niedrogie restauracje nad samym morzem – warto wpaść do Pit Stop. To food court pod palmami kokosowymi nad brzegiem morza. Pit Stop ma wszystko – wietnamski sea food, meksykańską kuchnię serwującą barszcz ukraiński, prowadzoną przez rosyjsko-białoruskie małżeństwo, węgierski Papa Gulash (poza gulaszem są też kiełbaski z grilla) i rosyjską cukiernię.

Tuż obok Pit Stop jest Nirvana czyli najlepszy nocny klub w Mui Ne (też nad samym morzem).

Po zachodzie słońca życie w Mui Ne toczy się wzdłuż głównej ulicy z lokalnymi sklepami, restauracjami, lokalnymi biurami turystycznymi i salonami masażu. Atmosfera tutaj jest połączeniem wakacyjnego chaosu z lokalnym targowiskiem.

Pomiędzy główną plażą a plażą Malibu jest stare Mui Ne czyli lokalna rybacka wioska, otoczona od strony morza rybnymi farmami, kolorowymi łodziami w kształcie balii i nadbrzeżnym targiem, na który rybacy przywożą co rano swój połów.

Mui Ne ma też stałą ofertę lokalnych wycieczek – wiekowe amerykańskie dżipy z demobilu przemalowane na różowo i żółto zawożą turystów do żelaznych atrakcji kurortu – białych i czerwonych wydm oraz do Bajkowego Strumienia (Fairy Stream).

Na położone pół godziny na północ od wioski, Białe Wydmy warto wybrać się na wschód słońca. Wietnamki odwiedzając to miejsce przebierają się w stroje arabskich księżniczek, które pięknie wyglądają potem na insta. Po wydmach można też poszaleć na quadach (powinny być wliczone w cenę wycieczki).

Czerwone wydmy położone na skraju Mui Ne są mniej spektakularne – lokalni sprzedawcy wciskają tutaj turystom kawałki plastiku, na których można zjeżdżać z piaskowych pagórków jak na sankach.

Bajkowy Strumień to przyjemny, pół godzinny spacer w górę strumienia, wąwozem wydrążonym w czerwonej glebie. Strumień położony jest tuż obok rybackiej wioski.

Poza tym Mui Ne to: plaża, opalanie, jedzenie i czas wakacyjny. Z opcji plażowych, które oferuje Wietnam Mui Ne jest dobrym pomysłem na szybki wypad z HCMC, przed powrotem do Polski (drugą dobrą opcją plażową jest wyspa Phu Quoc, ale o tym będzie już w następnym poście).

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga!

Możesz się ze mną skontaktować tutaj:
monika.meridian@gmail.com

Copyright ©2024 Monika Meridian
Site designed and developed by JIO Design