Kambodża – Po co jechać do Battambang?

Szczerze mówiąc po nic. Nie ma żadnych specjalnych powodów, żeby przyjeżdżać do trzeciego największego miasta w Kambodży. Miasto ma sympatyczne centrum, położone po obu stronach rzeki, zbudowaną przez Francuzów, kolonialną dzielnicę z kolorowymi domami, do której turyści przychodzą na drinka i kolację. Do tego jeszcze dziewiętnastowieczny pałac (dawna siedziba francuskiego gubernatora) i to w skrócie tyle. 

Battambang nie ma rozbudowanego turystycznego zaplecza,  sklepów z pamiątkami, kolorowych nocnych targów. Ma zaledwie kilka restauracji i drink barów, w kolonialnej dzielnicy, otwartych  z myślą o turystach, oraz kilka  butikowych hoteli na obrzeżach centrum (z cenami o połowę wyższymi niż w Siem Reap). 

Battambang to miasto na rozdrożu ważnych dróg kraju i każdy, kto chce zobaczyć w Kambodży coś poza Phnom Penh i Siem Reap prawdopodobnie trafi właśnie tutaj. Z Siem Reap można albo wracać do Phnom Penh, albo przyjechać do Battambang. Z Battambang można złapać dalej autobus do Bangkoku (8 godzin, 20 USD) albo wrócić autobusem do Phnom Penh, po południowej stronie jeziora Tonle Sap (5 godzin, 11 USD). Z Siem Reap do Battambang, można dostać się też łodzią (więcej o tej drodze przeczytacie w moim wcześniejszym poście). Jest jeszcze droga  na południe, przez góry Kardamonowej, do Koh Kong ale ona wymaga wynajęcia prywatnego samochodu. 

W przewodnikach i na blogach jest dużo entuzjastycznych recenzji Battambang i okolic. Zatrzymałam się tutaj na dwie noce, przed dalszą podróżą na południe Kambodży.  Na spacer po kompaktowym centrum, po nadbrzeżnych bulwarach, do pomnika niepodległości, po dzielnicy kolonialnej i do pałacu gubernatora wystarczają 2-3 godziny. Warto wybrać się tutaj tuż przez zachodem słońca. 

Typowym sposobem na spędzenie dnia w Battambang jest wynajęcie tuk tuka na całodniową  wycieczkę za miasto. Hotele oferują tuk tuki na dzień za 30 USD. Kierowca umówiony z ulicy kosztuje 20 USD (najlepiej zapytać w restauracji, w pierwszy wieczór w Battambang, czy mają kogoś do polecenia). Trasy turystyczne tuk tuków zwykle  obejmują bambusowy pociąg („bamboo train”), 100 letni khmerski dom, w wiosce Wat Kor obok miasta, położoną 23 km od Battambang świątynię z XI wieku, Prasat Banan i pagodę na górze Phnom Sampeau. Do tej podstawowej trasy można dodać odwiedziny z fabryce ryżowego papieru, lokalnego wina i farmę krokodyli. 

Atrakcją w Battambang jest też lokalny cyrk Phare Circus  – godzinne przestawienia w położonym na skraju miasta campusie, bilety kosztują 16 USD (cyrk ma też swój namiot i przedstawienia w Siem Reap).

Bambusowy pociąg 

Zbudowany z lekkiej bambusowej platformy z dwoma przenośnymi kompletami metalowych rolek i małym silnikiem diesla, ma konstrukcję, która pozwala na łatwe mijanki i zmiany kierunku  jazdy. Platformę i rolki po prostu zdejmuje się z torów, żeby jadący z przeciwnej strony bamboo train mógł przejechać. Jazda tym pociągiem trwa 20 minut i biegnie po starych torach na przedmieściach Battambang, koło zabudowań, asfaltowych dróg i pół ryżowych. Bilet na podróż kosztuje 5 USD od osoby. Trudno powiedzieć dlaczego bamboo train stał się główną atrakcją Battambang – jazda nie oferuje niczego poza tym co normalnie widzi się z tuk tuka. Pociąg  jedzie 2 kilometry w stronę miasta, zmienia kierunek, wraca na początkową stację, jedzie kolejne 2 km w stronę pól ryżowych i to właściwe tyle. Tak, to jest właśnie typowa „turystyczna pułapka” z gatunku, nie wierzę, że to zrobiłam ale skoro wszyscy tutaj to robią to ja też. Jazda ma pewien urok choć zupełnie pozbawiona jest sensu. Jestem jednak pewna, że będąc w Battambang pierwszym miejscem, które tu odwiedzicie będzie, właśnie bambusowy pociąg (to jest dokładnie to, co ja zrobiłam). 

Banan Prasat 

Po pociągu, zwykle zwiedza się wioskę Wat Kor z kilkoma stuletnimi khmerskimi domami. Do świątyni Banan Prasat z Wat Kor, tuk tukiem jedzie się około godziny, po wyboistej drodze, przez lokalne wioski i pola ryżowe.

Po zwiedzaniu kompleksu Angkor, żadne inne  świątynie nie robią już niestety wrażenia, ale Banan Prasat ma urok, głównie dzięki lokalizacji. Położona na szczycie wzgórza świątynia ma panoramiczne widoki na pola ryżowe i okoliczne zielone wzgórza, poza tym jest tu prawie zupełnie pusto. Do świątyni wchodzi się mocno pod górę, po długich i stromych schodach.

Góra Phnom Sampeau

Z Banan Prasat do wzgórza i pagody Phnom Sampeau jest prawie godzina jazdy, częściowo po gruntowej drodze. Jest kilka powodów żeby tu przyjechać: położona na szczycie wapiennych skał, złota pagoda, miejsce pamięci masakry dokonanej  przez czerwonych Khmerów i wieczorny spektakl nietoperzy. 

Tuk tuk zatrzymuje się na dużym parkingu u podnóża góry, dalej można albo iść pieszo (30 minut na szczyt), albo skorzystać z podwózki przez lokalnych kierowców motorków, którzy liczą sobie 3 dolary w jedną stronę. Gdy tylko zaczęłam iść pod  górę, cena błyskawicznie spadła do 1 dolara.  W połowie drogi na szczyt góry jest rozgałęzienie, którego lewa odnoga prowadzi do Jaskini Śmierci („Killing Cave”). To jeszcze jedno z licznych miejsc upamiętniających ofiary reżimu czerwonych Khmerów, więzieni przez nich ludzie byli tutaj zabijani a potem zrzucani przez górny otwór do wnętrza jaskini. Obok jaskini powstała buddyjska pagoda, a na dnie, obok złotej figury odpoczywającego buddy umieszczone zostały szczątki tych, którzy stracili tutaj życie. 

Po dziesięciu minutach pod górę od Killing Cave, droga doprowadza do wypłaszczenia ze złotą figurą siedzącego buddy i straganami z pamiątkami. Dokoła biega stado makaków, które nauczyły się wypijać zawartość z otwartych puszek z colą i potrafią być agresywne, oczekując przekąsek od przechodzących turystów. 

Na szczycie góry są platformy widokowe i buddyjska pagoda. W dół można zejść po schodach biegnących obok jeszcze jednej  figury odpoczywającego Buddy.  

Przed zachodem słońca na parkingu, u podnóża Phnom Sampeau, zbierają się wszyscy turyści z miasta. Lokalni sprzedawcy rozkładają plastikowe krzesełka i oferują piwo, otwarte są stragany z przekąskami nocnego targu. Wszystko dlatego, że o 6 po południu z jaskini, w masywie góry zaczynają wylatywać tysiące nietoperzy, które zwartym szykiem lecą na kolację nad jezioro Tonle Sap. Spektakl nietoperzy trwa około pół godziny. 


Battambang – informacje praktyczne

Turystyczne hotele w Battambang są średnio o połowę droższe niż porównywalne opcje w Siem Reap – za pokój ze śniadaniem w Villa Sanctuary zapłaciłam 40USD. Hotel jest położony poza centrum, ma swój ogród, basen i odkrytą restaurację. Tuk tuk stąd do centrum kosztuje 2 dolary. 

Battambang nie ma zbyt wielu opcji restauracyjnych, otwartych z myślą o turystach. Najlepszą reputację w mieście ma fantastyczna Jaan Bai. Restauracja z kategorii “fine dining”, położona w kolonialnej dzielnicy, z klimatem który łączy kolonialną tradycję ze współczesnym minimalizmem. Dania kuchni „contemporary Khmer” elegancko podawane na śnieżnobiałej zastawie, profesjonalna obsługa, duży wybór dań wegetariańskich i wegańskich.  Ceny dań głównych (porcje są dwa razy większe niż na Pub Street) zaczynając się od 5 USD. Klasyką kuchni wegetariańskiej Kambodży jest tofu z zielonym pieprzem z Kampot („Kampot pepper tofu”), wersja z Jaan Bai była najlepszą wariacją tej klasyki, którą kiedykolwiek jadłam (5.25 USD). Do tego kieliszek dobrego francuskiego rose (3.50 USD). Restauracja jest tak popularna wśród turystów, że wymagane są rezerwacje, w przeciwnym wypadku są duże szanse na bycie odesłanym z niczym. 

Inną dobrą opcją na kolację (ale o dwie klasy niżej od Jaan Bai) jest hinduska restauracja Tastes of India, również położona w kolonialnej dzielnicy. Ma dużą, otwartą od strony ulicy salę i dwa stoliki wprost na chodniku. Karta jest rozbudowana, z typowymi opcjami hinduskiej kuchni, do tego kilka opcji z kuchni nepalskiej (pierożki momo). Ceny porównywalne z Jaan Bai (dania główne od 5 USD, piwo od 1 USD). Z drink barów, w kolonialnej dzielnicy warto odwiedzić egzotyczną i oświetloną chińskimi lampionami Miss Wong.

Czy warto przyjechać do Battambang ? Dla mnie był to punkt przesiadkowy po przepłynięciu łodzią z Siem Reap (więcej o tej drodze, w moim poprzednim poście). Jednodniowa wycieczka po okolicach była warta uwagi, bo pozwalała zobaczyć zachodnią, rolniczą Kambodżę, nie dotkniętą turystycznym biznesem i chińskimi inwestycjami. Battambang jest przyjemnym miastem na spędzenie tu dwóch wieczorów i ruszenie stąd dalej – albo autobusem do Bangkoku albo na południe do Sihanoukville  przez Phnom Penh.

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga!

Możesz się ze mną skontaktować tutaj:
monika.meridian@gmail.com

Copyright ©2024 Monika Meridian
Site designed and developed by JIO Design